Romka Wam nie oddamy

Sprawa Polańskiego wypływa co jakiś czas rozpalając umysły rodaków. W zasadzie każda sprawa z seksem w tle, rozpala umysły rodaków.. jest tylko pytanie o to czy rozpala pozytywnie czy negatywnie. Zadziwiające jest jedno, a i świadczące także o wyjątkowości naszych rodaków: w najbardziej skrajnych przypadkach z seksem w tle nie ma zgody co do tego czym on był.

Czy wykorzystaniem czy oddaniem przysługi. 

Prawie 40 lat temu, Roman w swoim młodzieńczym entuzjazmie zabalował tak, że przydybał w wyrku smarkatę. Podobno wyglądała na starszą, ale to już problem Romka co mu się zdawało i matki smarkatej, która wlokła dziecko po holiłudzkich imprezach.

Prawo jest prawem i Romana (po donosie zbulwersowanej matki ofiary) zaczęła ścigać amerykańska Temida.

Roman zawinął kitę i na wszelki wypadek wolną Amerykę opuścił.

Czy zaszył się jak amerykański (porzucony) pupilek Osama Bin Laden w afgańskich górach? Raczej nie. Kręcił filmy i zdobywał cenne nagrody. Różnica w jego życiu polegała na tym, że o Statule Wolności mógł zapomnieć.

Czas leczy rany, ofiara Romana doszła z Romanem do porozumienia. Nie wiem jak potoczyły się losy matki ofiary.. czy poniosła konsekwencje za przysposabianie dzieciaka do hippisowskiego trybu życia?

Nieważne.

Ameryka przypomina sobie o Polańskim zazwyczaj gdy ma w danym kraju interes do zrobienia. Nie tak dawno Romana przygwoździło w Szwajcarii, a w tle wisiała jak chmura sprawa dostępu amerykańskich śledczych do szwajcarskich kont bankowych.

Mimo grozy sytuacji Roman z afery wyszedł cało.

Dzisiaj Ameryka swoim bystrym okiem wyczaiła Polańskiego w Polsce. Nie zapytam jak wielkie środki przeznaczyły amerykańskie służby na wytropienie reżysera na przedmurzu Europy. Na pewno był to sukces na miarę zdobycia Księżyca.

Ameryka poprosiła o oddanie Romana, a my na to, że nic z tego.

W mediach zawrzało, wypłynęli eksperci ze wszystkich stron, obrońcy z lewej, kaci z prawej i się zaczęło. Czy to była pedofilia czy czyn pedofilski 

Jak wiemy pedofilia dotyczy tylko księży. 

Cała reszta to przysposobienie do życia seksualnego.

Lewactwo obstawało przy drugiej interpretacji uparcie, chociaż wiemy, że trzyma w szachu niejednego obywatela tylko dlatego, że raz obywatelowi zdarzyło się zrobić skok w bok. Na przykład z płcią tą samą ;)

Prawa strona dzielnie reprezentowana była przez Frondę, ale to nie nadaje się do komentowania.

Więc wypowiem swoje zdanie jako osoba stojąca pomiędzy, w środku tego ideologicznego bałaganu.

Romka nie oddamy. Nie dlatego, że popieramy czyn Romka, ale dlatego, że nikt nas Romkiem szantażować nie będzie. Ameryka miała prawie 40 lat na złapanie Romka w krajach zaprzyjaźnionych z nią historycznie. 

W końcu kto podarował walczącym Jankesom Stauę Wolności?

Ale Ameryka nie dała rady upolować reżysera mimo tego, że w Europie stacjonowały wojska NATO. Nie dała rady mimo tego, że w jakiejś jaskini drugi raz (po 10letniej przerwie) potrafiła zabić Bin Ladena i pochować go zgodnie z islamską tradycją bez udziału jego przyjaciół. Nie dała rady, mimo tego, że dała radę wysadzić kilka/naście/dziesiąt/set rządów na świecie i w północnej Afryce zostawiła po sobie spalony piasek. 

Oprócz pól naftowych oczywiście.

Taka precyzja.

I ta Ameryka nie potrafiła zgarnąć celebryty gdy na przykład odbierał nagrodę za zasługi dla kina?

A my mamy wystawić naszego/swojego ziomala bo nikt inny na świecie na to się nie zgodził?

Co nam zrobisz Ameryko gdy Romka nie oddamy?

Sprzedasz naszemu wojsku samoloty z niższym numerkiem? Nie postawisz tarczy antyrakietowej? Nie dasz wiz Polakom? Zabierzesz z powrotem do USA tego bezdomnego po wylewie, którego cichcem przysłałaś nam do Polski? Przestaniesz interesować się naszymi łupkami czy może wyślesz te ludziki, o których nam trąbiłaś, że przyjdą ze wschodu?

Co nam zrobisz Ameryko gdy ciebie nie posłuchamy?

.

"To Coś"

Czyli o prowokacji, która nie wyszła.

Miało być prosto. Oto transwestyta Rafalala daje facetowi na ulicy z otwartej, wyzywa go od bydlaków za określenie „to coś” i uwiecznia wszystko telefonem. Film pojawia się na YouTube z podpisem: „Narodowiec pobity przez transwestytę. Oto prawdziwy obraz Narodowca w Polsce”. Na filmie nie słychać określenia „zapalnika” skierowanego do ofiary, które doprowadziło do agresji. Za to słyszymy to, co słyszymy, z ust osoby atakującej.

Film na necie trafił po to by dzieła szczucia dokończyli internauci. Oni nigdy nie zawodzą. Ileż to się dowiedzieliśmy o Narodowcu doopie, który dał się lać, a tacy oni mocni w gębie i tęczę palą. Ileż komentarzy, że trzęsiportek bo nie oddał. Ciamajda, „najpierw z obelgą a potem ucieka jak wystraszony gołąb”, „krowa, która dużo ryczy..” itd -to tylko najdelikatniejsze komenty, które padały pod adresem ofiary prowokacji z ust osób Oświeconych. 

Prowokacja nie wyszła ponieważ Narodowiec znany z tego, że bije baby -nie trzasnął baby tylko unikał konfrontacji. Zaś Oświeceni, którzy znani są z tego, że nie biją bab – mieli ubaw bo oni wiedzieliby co z taką zrobić.
Runęły stereotypy, otworzyły się nam oczy na Prawdę. 

Temat spadł z mediów, ale powrócił we wczorajszym Polsacie. Zaproszony został inny Narodowiec i Ofiara tamtego Narodowca czyli Agresor. Oczywiście wiemy co może przynieść taki dobór gości, ale szoł mast go łon i tłum musi mieć igrzyska. 

Okazało się, że ten Narodowiec to nie Narodowiec tylko Pan wynajmujący eleganckie mieszkania. Pan zobaczył mężczyznę przegranego za kobietę i powiedział „nie”. Przypadkiem nie usłyszeliśmy co powiedział dokładnie, przypadkiem zaczął kręcić się film z tej akcji, przypadkiem ochroniarz odmówił Panu pomocy, przypadkiem w tym czasie obrażony transwestyta naparzał Pana żądając by Pan całował po rękach. I też przypadkiem poszło w świat info, że „taka w Polsce jest prawica”. 

Przypomniało mi to akcję z „brunatną i żrącą cieczą”, którą miał być oblany Kuba Wojewódzki. Oczywiście przez Narodowca, o czym zostaliśmy wszyscy poinformowani przez dziennikarza TVN. Wprawdzie mimo monitoringu nigdy tego Narodowca nie złapano, a i kurtka Kuby podobno też nie trafiła na policję, ale domyślam się, że została zżarta przez to żrące coś.

Wracając do tematu. 

Skoro facet nie wyglądający na Narodowca, Narodowcem nie był, to po co poszło info z kontekstem politycznym? Po co zaproszono do studia Polsat Artura Zawiszę?

By było gorąco? 

Nawet przez chwilę było. Rafalala wylała szklankę wody na Artura, a ten zamiast dać w dzioba -rzucił bluzgiem i wyszedł ze studia. I znowu nie oddał, ciamajda jakaś..

Prowadząca powinna zakończyć program. Ale nie zrobiła tego tylko dziwiła się dlaczego gość opuścił studio. Mógł przecież siedzieć w mokrych portkach i koszuli prowadząc dyskusję o tolerancji. Wody w Polsacie na pewno pod dostatkiem. 

Zamiast dyskusji wysłuchaliśmy prawie monologu o tym, że Rafalala porywcza jest, ale szybko jej przechodzi, że należy się jej szacunek, że parady równości nic nie dają, że chciałaby mieszkać w normalnym kraju, że nic nie zrobiła niestosownego bo oblewanie wodą, to przedwczesny śmigus dyngus i tylko wody żal, bo smaczna była. 

Że jest jak orzeł, który wrony goni.. 

Tak jakby wrony nie miały prawa latać.

I takie tam pierdu pierdu.

Pamiętam, że gdy Eurowizję wygrała Konczita, właśnie środowisko ludzi Oświeconych dało na Twitterze taki popis nie/tolerancji, że aż oczy przecierałam ze zdumienia, bo nie wierzyłam, że tak można podkręcić się na widok kobiety z brodą. Dzisiaj widzę po raz kolejny, do czego zdolni są politycy by przetrwać. Do prowokacji, na które być może zgadzają się środowiska gejowatych.

Wątpię by to była dobrowolność, ale może są tak nierozumni i wierzą, że prymitywne zachowania przysporzą im poparcie społeczne. Bo takimi zachowaniami, nie dość, że do siebie zniechęcają, to jeszcze dają się wykorzystywać ludziom, którzy na ich upokorzeniu chcą władzy i pieniędzy, obiecując im wolność i tolerancję „na pstryk”.

Tu nie chodzi o wielkomiejskich gejów, tylko tych mieszkających w małych miastach i wsiach. Po takich akcjach jaką zafundowała Rafalala i media krzycząc o Narodowcach, ci właśnie „inni” będą mieli się z pyszna. Mogą paść ofiarą przemocy fizycznej lub psychicznej, może jedynym wyjściem będzie ucieczka do wielkiego miasta, może jedynym ich domem będzie noclegownia dla.. osób homoseksualnych, które stolica zamierza właśnie otworzyć. Może ich jedynym zajęciem będzie protestowanie na ulicach lub znoszenie przemocy  z rąk ustawionych „Narodowców” czy znoszenie prowokacyjnych ataków?

Chwytacie już o co w tym wszystkim może chodzić?

Dzisiaj media poinformowały, że ok czwartej nad ranem fajczyła się znowu tęcza ;)

Zgadnijcie kto ją podpalił?

Wkurzony Artur Zawisza wracający z Polsatu? Narodowcy, którzy „przyznali się do tego na fejsie”? Czy może jak zwykle ludzie, których policja nigdy nie złapie, ale pocieszy nas info o dwóch pijakach, którzy mieli 2‰ alkoholu we krwi i podpalili tęczę chociaż tego nie pamiętają?

Wake Up Polsko! Właśnie toczysz się w otchłań wojny obrzydliwej. Wojny, w której nie będą obowiązywać już żadne zasady :/


Ten katolicki szpital..

Zaczęło się od Deklaracji Wiary. Chwilę po, gdy opadły pierwsze emocje, na tapetę trafiła sprawa kobiety, której odmówiono aborcji. Rozpalono na nowo emocje, choć z daleka pachniało ustawką. W tle afery z niedoszłą aborcją, na światło dzienne wypłynęło nazwisko prof. Chazana. 

Gdyby ktoś patrzył na sprawę bez szczególnego wgłębiania się, pomyślałby: facet niepoważny jest, sumienie sumieniem, ale prawo jest prawem. Ja też tak myślałam, choć targało mną pytanie, dlaczego kobieta, która wiedziała, że aborcji prawdopodobnie się nie doczeka, nie poszukała innego lekarza czy innego szpitala.

Ale na pierwszy rzut oka, to zachowanie profesora było naganne. 

Profesor przeszedł po mediach i wytłumaczył dlaczego w jego szpitalu jest tak a nie inaczej, media przejechały po profesorze “wysyłając” na szpiegi reporterki, które prosiły "jakiegoś" lekarza w szpitalu przeklętym o tabletkę wczesnoporonną, a jakiś zmatowiały głos odpowiedział, że nie, bo roboty stracić nie chce. Dowodem na prawdziwość tej rozmowy miał być kawałek parawanu widziany w oku kamery.

I wtedy w głowie zapaliła mi się czerwona lamka.

Tak szybko i zbyt nachalnie poprowadzona akcja przeciwko komuś, musi mieć gdzieś złe motywy. Oczywiście nie zmieniam zdania, że to zwykła ustawka by media miały żer, politycy mogli się wypowiedzieć, a lewactwo mogło podnieść pięść i listy do prokuratora pisać. Wczoraj nawet przeczytałam wypowiedź feministki, że w Polsce, fundamentaliści chcą przejąć władzę i taki UKŁAD znalazła, że Boże chroń. 

Umoczeni wszyscy. Od prokuratorów, przez lekarzy po biskupów.

Oczywiście tylko lewica może Polskę ochronić przed staniem się Azją, Afryką, Średniowieczem albo czymś tam jeszcze ;)

Więc zajrzałam do wujka gugle i wyguglowałam i TEN szpital, i jego nazwę, i jedną rzecz, która umknęła przez wszystkie dni światłym mediom, oświeconym publicystom, wykształconym redaktorom i byle jakim politykom niosącym Polsce światło wolności i tolerancji.

To słowo to przymiotnik.

Szpital "katolicki".

Szpital katolicki o bardzo dobrych notowaniach, porządnej obsłudze i zachowanych standardach ISO itp. Kobiety wybierają ten szpital (i jeszcze jeden, też katolicki o zgrozo!) z uśmiechem na ustach. Chcą być prowadzone przez tych a nie innych lekarzy, płakać w rękaw tych a nie innych położnych.

Resztę sobie wyguglujecie sami.

Pytanie o to czy szpital katolicki dokona aborcji jest bezzasadne. Powinniśmy zapytać czy omawiany szpital ma kontrakt z NFZ na wykonywanie aborcji. Ponieważ, jak wiemy, zakres usług medycznych definiuje kontrakt z NFZ i lekarz nie zrobi czegoś, czego w kontrakcie nie ma. 

Dopóki ta informacja, ten drobny szczegół, nie zostanie podany do publicznej wiadomości, dalsza nagonka na prof. Chazana będzie nieprzyzwoita. Bo to, że mamy do czynienia z nagonką, pokazały wczorajsze wiadomości TV i wysyp w mediach potępiających go "ekspertów".

A gdy się okaże, że szpital nie wykonuje aborcji ponieważ nie przewiduje tego kontrakt, to znowu drodzy Oświeceni Czytelnicy, po raz kolejny zrobiono z Was nierozumnych: bo to Wy krzyczeliście, klikaliście w tytuły, wyzywaliście na Kościół Katolicki i Katolików..

Więc teraz siadajcie do kompów i szukajcie szczegółów sprawy, zamiast robić z siebie większych .... niż już z Was zrobiono ;)

.

Deklaracja Zmęczonej Wiary

Mój świętej pamięci kuzyn był ginekologiem. Opowiadał mi jak trudny jest to zawód, który szybko uodparnia na najgorsze widoki. Opowiadał jak żmudna jest nauka, a zrobienie specjalizacji, nawet dla zdolnych, to droga przez mękę. Mówił, że to zawód dla twardzieli ponieważ ma swoje bardzo ciemne strony.

Dlaczego o tym piszę?

Piszę o tym dlatego, że ponownie wróciły na czołówki mediów dylematy moralne lekarzy. Dylematy jak zawsze oparte są troską o życie nienarodzone (a jakże) i troskę o żyjących (tym bardziej). A żeby było wiarygodnie, lekarze podparli się religią.

Czyli jak zawsze.

Oczywiście daleka jestem od tego by podważać i ich wiarę i szczerość intencji. Wierzę, że kieruje nimi tylko dobro pacjenta, że może traktują takie “lekarskie nawrócenie” jako pokutę za nazbyt aktywne wykonywanie zawodu w przeszłości, że gotowi są pomagać swoim pacjentom nie tylko poprzez odradzanie, ale także poprzez wskazywanie drogi. 

Ale tak jest urządzony nasz świat, że o wszystkim decyduje prawo. I to ono reguluje kwestie tego co wolno a czego nie wolno robić. Prawo reguluje każdą dziedzinę życia.

Prawo a nie prywatne deklaracje.

Przeczytałam dokładnie kilka punków “wyrytych” na tablicach, które zaczynają się od słów: Nam – lekarzom – powierzono strzec życie ludzkie od jego początku…

Jak lekarze, opierając się na swoich tablicach wiary, chcą wykonywać teraz swój zawód? Czym będą się zajmować w swoich miejscach pracy, skoro jednym z ich zajęć może stać się teraz nierespektowanie wymogów określanych w kontrakcie z NFZ? 

Co dzisiaj mieści się w pojęciu “etyka lekarska” skoro co krok mamy sensacje pod tytułem “lekarz zawalił bo był pijany”? 

I nie pytam tego pijanego, tylko tych trzeźwych lekarzy, którzy stoją murem za pijanym?

Nie jest tajemnicą, że środowisko lekarskie nie raz wywoływało chaos by ubić własny interes. Przypomnę histerię strajkową, która nabiła pewnego grudnia kasę aptekarzom, gdy pacjenci w strachu robili zapasy leków. A przecież ktoś im te recepty wypisywał..

Przypomnę odwieczną wojnę o aborcję, która jest tylko formą utrwalenia stałych zysków z czarnorynkowych zabiegów. Przypomnę wojnę o tabletki antykoncepcyjne czy wczesnoporonne, które przykryte są ideologią walki o “dobro nienarodzonych” a gruncie rzeczy tylko zapełniają kiesę tym, którzy je wypisują w prywatnych gabinetach.

Przykłady można wymieniać i wymieniać, ale nie chce mi się tego dalej robić.

Proponuję lekarzom, by zamiast wycierać sobie twarz Bogiem czy religią, zamiast wypisywać deklaracje wiary na tablicach i nosić je niczym Mojżesz - najpierw na kartce napisali kilka zobowiązań miłych naszemu sercu, które będą przestrzegać. 

A potem pogadamy o sferze duchowej zawodu.

To kilka punktów to:

1. Będę traktować pacjenta jak potrzebującego mojej pomocy a nie jak natręta.
2. Będę przychodzić do pracy trzeźwy.
3. Nie będę odsyłać pacjentów z NFZ do swojego prywatnego gabinetu.
4. Nie będę wykorzystywać labolatorium szpitalnego dla celów prywatnego gabinetu.
5. Nie zażądam od pacjenta pieniędzy za pracę, za którą płaci mi NFZ.

Możecie dopisać więcej i wysłać te punkty do naszych uzdrawiaczy. Pod postacią kartki papieru czy może wyryte na drewnianych tablicach..

To będzie nasza Deklaracja Zmęczonej Wiary, że coś się wreszcie w tym zawodzie zmieni na lepsze.

Obawiam się jednak, że niewielu z nich to podpisze. Bo przecież w tej całej szopce pewnie nie chodzi ani o pacjentów ani o wiarę. Pewnie chodzi tylko o politykę.

Dziekuję za uwagę.

Nie broda zdobi człowieka..

Jesteśmy po emocjach związanych z Eurowizją. Pod naciskiem Twittera także i ja oglądałam i finał i całe głosowanie. Moi faworyci nie doczekali szczytnych miejsc mimo naprawdę fajnego repertuaru.  

Mówi się trudno i żyje z poczuciem smutku dalej.

Polska pokazała to co pokazała. Tak jakby bardzo chciała przegrać i wrócić tylko w atmosferze porażki. Nie pomogły Polsce ani wyeksponowane cycki, ani oczka puszczane do kamer, ani najeżona ciarkami skóra śpiewających panienek. Nie pomogła zrapowana otoczka, szorstka jak papier ścierny używany w pewnych miejscach i w pewnych sytuacjach.

Sprawa Polski kogo wystawia i co eksponuje.

Wygrała piosenka, może i ciekawa, ale nie w moim stylu.

Sprawa moja.

Gdyby Konczita zaśpiewała francuskie se ką si se ką sa, albo pogwizdała po szwajcarsku, albo pojechała tak jak San Marino (cudnie) - miałaby mój głos.

Ale nie zaśpiewała i nie dostała mojego głosu.

Jej strata.

Tylko, że nagle okazało się, że wszyscy oceniają imidż śpiewającej a nie to co śpiewa. A przecież Eurowizja to konkurs piosenki, a nie wybory Miss Świata. Na Eurowizji słuchamy muzyki a nie zachowujemy tak, się jak byśmy byli jurorami na pokazie mody. Można rzec: kula ognia przetoczyła się przez fora społecznościowe paląc za sobą złudzenia, że tolerancja jest przypisana do konkretnych grup ludzi.

Nie jest. 

A już najmniej do tych, którzy na codzień zawracają nam d.. swoją miłością do wszelkiej inności.

Oczywiście ja złudzeń co do tych ludzi nie mam, co głoszę już od lat dwóch. Od dwóch lat też mówię, że “inność” to biznes dla “nowoczesnych” polityków i ich fanów z Polski. Dzisiaj niektóre nowoczesne gazety, na tej “inności” kroją kolejny biznes podkręcając teorie spiskowe “co by było gdyby..” a pewnie byłoby to, że polskie cycki powaliłyby konkurencję i dziś cała Europa śpiewałaby “Chcemy być jak Słowianki.. z tym co mama im w genach dała”.

Klik klik klik i redaktorzy + reklamodawcy są hepi.

Więc może zamiast klikać na głupie strony pomyślcie o tym, że wygrała najlepsza piosenka. A że gusta mamy różne, nie wszyscy będą zwycięstwo Konczity opijać. To jest konkurs, to jest zabawa. Publika na sali to wiedziała.

Wiec dlaczego dla Was jest to sprawa przetrwania Europy także w kwestii gustu i smaku?


.

O emocjach Owsiaka i ich możliwych powodach.

Nie sposób ignorować to co zaczyna się dziać wokół sprawy procesu Owsiak/Matka Kurka. Nie dlatego, że proces jest czymś wyjątkowym, pozywanie się w naszym kraju jest modne, ale ze względu na reakcję na sprawę bohatera procesu i szefa WOŚP zarazem.

Kontrowersje wokół WOŚP są powodem corocznej awantury. Z jednej strony przeciwnicy, z drugiej tak samo wulgarni z obleśnym słownictwem, zwolennicy. Wojny toczyły się na forach internetowych, na zasadzie kto komu bardziej dopiecze. Nie miało to zbytniego znaczenia dla samej Akcji, która prężnie działała w czasie corocznych zbiórek. Sam Owsiak też nie przywiązywał szczególnej wagi to internetowych wątpliwości.

W ubiegłym roku Tygodnik Wprost opublikował arta "Miliony w Złotym Melonie", które też niespecjalnie poruszyły szefa WOŚP, ale może też dlatego, że zajęty był obwieszczaniem Polsce i Polakom iż z powodu pijanego lekarza czy coś.. przestanie pomagać szpitalom. 

Nie podniosło się wtedy nawet larum tylko przez chwilę zapadła cisza. Cisza zażenowania.

Artykuł Wprost plus szantaż Owsiaka w mediach nawet i we mnie wzbudziły zniesmaczenie. Piszę "nawet" ponieważ ze stoickim spokojem patrzyłam na teatralne sceny urządzane czy to przy Terlikowskim czy to wobec innych szefów innych fundacji. Jednak wszystkie oskarżenia pod adresem WOŚP nie doczekały się jakiejś sensownej reakcji Owsiaka czy to poprzez pozwanie np. Warzechy czy Ziemkiewicza czy nawet jakiejkolwiek gazety.

Musiała pojawić się Matka Kurka by nagle nerwy Owsiaka puściły. Musiał pojawić się bloger z jakiejś wsi, co to gwarantowałoby procesowy sukces. Wiadomo: moher pewnie, z flaszką za pazuchą i trudnością w poprawnym złożeniu zdania z przecinkiem. Bloger miał przestraszyć się też wielkiej Warszawy - adwokat Owsiaka wnosił o przeniesienie sprawy do stolicy może po to, by bidę z wiochy dobiły koszty pobytu w stolicy czy nawet tylko koszty podróżowania do niej.

To pewnie było przyczyną szumnej akcji "Mam Dość" i "Uważaj Do Kogo Skaczesz". Moim skromnym zdaniem Warzecha i Ziemkiewicz gorsze rzeczy piszą na tłicie i spoko.. dałoby się zmusić ich do przeprosin. Ale to niosłoby rozgłos i zmasowany atak prawicy na wszystko. Zaś o blogerze ze wsi można nie wspominać w mediach, tylko od czasu do czasu pokąsać go wiadomościami, jak to mecenas Owsiaka rozniósł w sądzie Matkę Kurka.

I tu pech, bloger nie dość, że znany, to jeszcze z typowym polskim charakterem, chłopskim charakterem: dociskaj go mocniej, to mocniej widły będzie trzymał w garści. Kilka miesięcy "Uważaj Do Kogo Skaczesz" plus sędzia ze Złotoryi, który nie ma na uszach słuchawki podpowiadającej mu jak ma prowadzić sprawę, zaowocowało tym, że proces toczy się niedaleko wsi blogera a nie w Warszawie i na domiar złego, sędzia poprosił dokumentację księgową i chyba nie pod postacią papierów przywiezionych w kartonach.

I nagle okazało się,  że Owsiak przeżywa załamanie, nagle ogłasza z książką o Beatlesach i z logiem Trójki pod pachą, że sobie idzie precz, że ma dosyć "wariata ze Złotoryi", że prawie jak Stalin, że prawie jak Oświęcim, że prawie jak Katyń, że Solidarność straciliśmy, metody pomawiania jak z komuny żywcem wzięte, że ten "wariat ze Złotoryi" itp itd..

A w tle Matka Kurka publikuje maile miłosne, które dostaje od co bardziej zajadłych zwolenników WOŚP.
____________

Pewnie nikt z nas nawet nie bierze pod uwagę, że Jurek Owsiak defrauduje kasę. Nie wydaje mi się by ryzykował aż tak utratą reputacji. Ale też jest twarzą Fundacji i jakikolwiek przekręt by nie wyszedł - cała hańba okryje właśnie jego.

Rozmach z jakim zaczęła swoją pracę Fundacja, wsparcie medialne, które dostała od samego początku, mimo tego, że inne fundacje takich nie doczekały i mimo tego, że pomagają ludziom bardziej fizycznie niż tylko ofiarowując przedmioty materialne- to wszystko każe zastanowić się nie tyle nad zachowaniem Jurka Owsiaka, ale tych, którzy być może żerują na Fundacji. Być może to problem związany z nieetycznymi ludźmi, którzy wystawiają "rachunki" za swoją pomoc bez możliwości negocjacji.

Wiemy, że z komuny do nowego systemu weszło draństwo, które nie umie i nie chce pracować, ale wie jak żerować na innych. Które jak diler, na początku daje towar za darmo, podstawia nawet co lepszy, a gdy zainteresowany jest po uszy "pochłonięty sprawą" i odwrotu praktycznie nie ma, zaczyna doić swoją ofiarę mówiąc: "płacisz albo koniec z Tobą".

Pomyślcie o tym poważnie, albo wyprowadźcie mnie z błędu.


.

Krótko o WOŚP

WOŚP wałkowany jest w rytmach wojennych mimo tego, że już dwa dni po akcji. Z prawej i lewej wysypała się grupa zacietrzewionych zwolenników i przeciwników Jurka Owsiaka. Grupa, która w chamstwie niczym się między sobą nie różni, nakręcając wzajemnie prymitywną wojenkę, która daje im sporo uciechy.

W tle tej awantury nie dość, że są jak zawsze pieniądze, to i interes polityków, którzy na oczernianiu/bronieniu WOŚP kręcą swój przedwyborczy interes, albo ślicznie tuląc się do Owsiaka, albo wyzywając na katolików, że tacy podli. Elektorat każdej partii może czuć się usatysfakcjonowany tą chwilą zainteresowania dopasowaną pod gusta wyborców.

Gdy pierwszy raz wystartował WOŚP moi znajomi z Niemiec gały wybałuszali na polską ekspresję dobroczynności, a ja puchłam z dumy, że takie rzeczy dzieją się tylko w Polsce. Przez kolejne lata nic nie zakłócało tego poczucia, nawet zaczynające powoli kiełkować spory na linii WOŚP - inne organizacje dobroczynne. W mediach pojawił się a to list kogoś z pochodnej akcji, albo pytania o dokładność rozliczeń. Bardziej niepokojące były te pierwsze niż drugie, bo jestem pewna, że historia Kidprotect -to w Polsce wyjątek, a nie reguła. I nikt nie dorabia sobie na cudzym nieszczęściu.

Ale problemem staje się coraz bardziej zachowanie samego Jurka Owsiaka. Ostatni rok bez wątpienia nie był dobry dla jego image. Polacy pomagają ponieważ chcą i spontaniczną pomoc mamy w genach, ale razi ich udział polityki w tak delikatnym temacie jak charytatywność. A nie możemy się oszukiwać: Jurek Owsiak wszedł w politykę bardzo agresywnie i nachalnie. I to nie na zasadzie "chcę coś zmienić", ale na zasadzie "macie mnie słuchać".

Trudno to zrozumieć.

Trudno zrozumieć jego złość gdy ktokolwiek pyta o pieniądze, ponieważ pytać ma prawo, a obowiązkiem Owsiaka jest odpowiedzieć. Pokazać co jest do pokazania, a nie sugerować sądy, mówić, że "mamy wrogów", tak jakby pytanie o sposób wydawania pieniędzy był wypowiedzeniem wojny. Trudno zrozumieć, dlaczego za Owsiaka odpowiadają media (nakręcając spiralę wątpliwości), trudno zrozumieć dlaczego odpowiada minister, który ma inny zakres obowiązków niż wyjaśnianie w mediach na co WOŚP wydaje pieniądze..

Efektem takiego postępowania jest zwiększona agresja ludzi, którzy w wulgarny sposób obrażają wolontariuszy nazywając ich "owsikami" i robiąc to z premedytacją, wiedząc, że dzieci nie rozumieją polskiej polityki, a tylko chcą pomóc. Efektem tego postępowania jest antyklerykalny odzew zwolenników WOŚP, którzy z lubością używają sobie na Kościele i katolikach.

Cała Polska wmieszana jest w konflikt ideologiczny i w niedopowiedzenia.. pieniędzy w tym roku wpłynęło mniej na konto fundacji, drugi dzień "po" przez media przetacza się jazgot, a zainteresowany zamiast rzucić dokumentami na stół i zakończyć temat, teatralnie łazi po biurku i szuka słoika..

To jakaś paranoja. I chyba wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę.

 Szkoda tylko, że nie rozumie tego Jurek Owsiak.




.

Feministki jak ksiądz Lemański

Pamiętacie księdza Lemańskiego, pupilka lewackich mediów, którego wypowiedzi cytowane były w kontekście każdego komentarza o Złym Kościele. Pamiętacie pewnie co i gdzie mówił zbuntowany ksiądz.  Pamiętacie na pewno ile zajadłych, antyklerykalnych komentarzy było pod każdą myślą kapłana chętnego do odnowy moralnej Kościoła.

Ksiądz Lemański, słuchając rad antyklerykałów idealnie wkomponował się w ich środowisko. Klepał co mu ślina na język przyniosła, rzucał pomówieniami, podsycając do granic wytrzymałości temperaturę ciała poszukiwaczy pedofilów w Kościele.

Potem mówił, że to my nie rozumiemy tego co mówił, to my wymyślamy historie, to my nadinterpretujemy. I groził, że do Papieża na skargę pójdzie bo nikt w Kościele go nie kocha -wręcz przeciwnie. Jak Chrystusa próbują go usunąć.

Po lewej brzmiały brawa, kamery chodziły za księdzem, media publikowały codzienne przemyślenia księdza i wyczekiwały chwili gdy Papież zdelegalizuje Kościół Katolicki w Polsce. Nie doczekały się -zaś Papież zdelegalizował Lemańskiego, pozostawiając go w przeświadczeniu, że został zaszczuty przez Swoich Kapłanów.

Co to ma wspólnego z polskimi feministkami, którymi już powoli .. (brzydkie słowo) na sam dźwięk ich nazwy?

Nawet nie wiecie jak dużo.

Ten sam schemat działania: mącenie, dezinformacja, obrażanie, szczucie w świetle kamer. 

Gender Srender, który zdominował lewackie dni przed/w czasie/po Świętach jest przykładem jak pospolite mechanizmy stosuje lewactwo by dopchać się do władzy. Oto przez ostatnie miesiące co jedna mądrzejsza i piękniejsza genderka tłumaczyła nam, że równość płci to syn Kowalskiej biegający w ramach zabawy w różowej sukieneczce po przedszkolu, córka Nowaka bijąca się na pięści po różowych policzkach z córką Zielińskiej, a sami rodzice Kowalscy, Nowakowie i Zielińscy mają w łazience uczyć dzieciaki jak się masturbować.

Te wizje genderki prezentowały ochoczo i w radiu i w telewizji przypominając, że robią to dla dobra małych dzieci by uchronić je przed pedofilami. Pedofilami w Kościele oczywiście bo inne to się nie liczy. Pokazałam te programy swoim niemieckim znajomym by upewnić się czy Światła Europa już to przerobiła i jak się ma teraz, a oni oczy w słup i pytają co to za bzdury..

Oczy w słup nie tylko oni. Ja też, rodzice też, na samą myśl co czeka dziecko pod opieką genderki feministki, jeszcze nie daj Boże spod wizytówki wigilijnej aborcji i nieudanej nauczycielki. Kościół też oczy w słup, bo niby genderki potępiają pedofilię a tu masz.. wanienka, rączka i niech się dzieciak przysposabia.

Po fali jazd w mediach i kompromitacji na własne żądanie, przyszedł czas na robienie z siebie ofiar nagonki Kościoła i pisania donosów.. oczywiście na Kościół. Nie będę powtarzała się -temat działalności stowarzyszeń rodziców poruszyłam tu- ale dodam, że ofiarą donosów feministek padły te stowarzyszenia, ponieważ korzystają z dotacji UE, a ta równość ma wpisaną w swoje istnienie.

A skoro równość to musi być gender, a skoro gender to jak to tak, że katolicy biorą dotacje.. I ośmieszone genderki piszą do NIK i żądają kontroli: jak to możliwe by katolickie stowarzyszenia wiedziały co to równość bez zaglądania dzieciakom tu i tam i przebierania chłopców w sukienki?

Dzień po dniu słyszymy histeryczne kompozycje: kościół-Afganistan-macica-gender, kościół-Afganistan-macica-gender, kościół-Afganistan-macica-gender..

Do tego aktu samozagłady brakuje genderkom skargi do PE, coś na wzór Skargi Lemańskiego do Watykanu. Tak jak Papieżowi gałki zrobiły się jak spodki gdy zapoznał się z martyrologią Lemańskiego, tak pewnie i w Brukseli posłowie zastygną z wrażenia gdy zapoznają się z radosnymi wywiadami Środy, Grodzkiej czy Szczuki udzielanymi w TVN czy Radiu Zet.

Lemański poległ - nikt o nim nie pamięta, antyklerykalne portale już go nie cytują. Wkorzystany i Porzucony gdzieś jest, nie wiadomo gdzie. Genderki jako trampolinę do wybicia się ku sławie wybrały Wasze dzieci. Potem o nich zapomną, pozostawiając Was ze skutkami swojej zabawy.

Nie pozwólcie na to.

I na koniec uwaga: Feministki genderówki chcą karmić nastolatki tabletkami antykoncepcyjnymi, ale same ich nie wezmą. Młoda dziewczyna może zrobić rybkę na wiadomość o przypadkowej ciąży. Ale stara oświecona wyga nie musi robić ze swojego niezapowiedzianego brzucha szoł w mediach.  

Aż nie wypada i jest żenująco śmieszne.


.

Profesor Bauman i podobne sprawy

Wydawało mi się, że temat profesora Baumana zakończył się wraz z awanturą na Uniwersytecie i zgodnym potępieniem na prawicowych forach. Temat jednak jest grzany i zaczynam się zastanawiać czy nie po to tylko, by wykorzystać profesora- jak zawykle to w Polsce bywa- do celów politycznych.

Ot, jedni wyjdą na stojących na straży pamięci ofiar stalinizmu, inni na straży przyzwoitości, moralności i światłości. Obie strony udają fajnych i poprawiają sobie samopoczucie a prof.Bauman został zminimalizowany do roli piłeczki ping-pongowej, przerzucanej to przez jedną to przez drugą stronę.

Bardzo łatwo osądzać nam ludzi, którzy zaraz po wojnie próbowali ułożyć sobie życie od początku. Łatwo nam zapomnieć, że niewielu wiedziało co przyniesie stalinizm i co przyniósł Rosji Radzieckiej przed wojną. Wojna przykryła wszystkie okropieństwa przedwojenne, a ludzie zajmowali się odbudowywaniem miast, edukacją, która dla wielu z nich była czymś nowym. 

Myślicie, że wszyscy interesowali się tym, kogo komuna zamykała w więzieniach, komu odbierała życie?

Tylko na tyle, na ile propaganda tłumaczyła, że to dla dobra Polaków i ich bezpieczeństwa. Ale niektórzy, którzy aktywnie podtrzymywali sprawne funkcjonowanie tamtego państwa, oprzytomnieli. Z różnych powodów. Na skutek cudzych czy własnych doświadczeń stanęli w opozycji do władzy, inni praktycznie odeszli od polityki. 

Jeszcze inni uciekli z kraju a jeszcze, jeszcze inni do dzisiaj stosują metody stalinowskie by dojść do władzy.

Mimo, że minęło już prawie 70 lat.  

Ale to nie oni są potępiani. Nie ich szukają historycy obeznani w najbardziej szczegółowych smaczkach z przeszłości innych. Ba! Ci historycy często jako dowody potwierdzające czyjeś "fakty z przeszłości" przytaczają słowa esbeków czy zwykłych ówczesnych donosicieli i aparatczyków, którzy za możliwość wysłuchania mogliby oczernić każdego.

Takie to autorytety przynoszące prawdę.

Przed laty Wszechpolacy, którzy dostali od PiS swoje 5minut na szczycie władzy, do granic cierpliwości ludzkiej oczerniali Jacka Kuronia, choć żaden z nich nie poszedł siedzieć w imię obrony własnej prawdy. Od lat ta sama grupa zwolenników Prawdy i Pamięci obraża Wałęsę mimo tego, że to on był ikoną Solidarności a nie ci, którzy -by mu dołożyć- powołują się na czechosłowackich esbeków powołujących się na Kiszczaka.

Ci sami obsiedli teraz Baumana żądając by odebrano mu wszystko co osiągnął przez swoje życie, po aktywności politycznej, swoją pracą naukową.

Jacek Kuroń rozliczył się ze swojej młodości w książce, którą sam napisał. Jego późniejsza działalność i to, jak w podzięce za zdradę potraktowała go komuna wywołuje ciarki na plecach. Ale Sędziów Prawdy i Pamięci to już nie obchodzi.
Wałęsa ciągle przeżywa każde kolejne obgadywanie w internecie i w mediach, zapominając, że NIKT mu nie odbierze wartości jego nazwiska na świecie. No.. może tylko parę gejowatych w Nowym Jorku spróbuje, gdy tylko Wałęsa powie, że nie akceptuje pewnych zachowań.
Bauman rozsławił nasz kraj za granicą swoją wiedzą i tego też nie odbierze mu byle kibol wrzeszczący na Uniwersytecie, którego jedynym wkładem w rozwój Polski jest zdemolowanie stadionu by ktoś mógł go odbudować.

Do tej pory Polska nie rozliczyła komunistycznych zbrodniarzy, ale niektórzy chętnie rozliczają tych, którzy swoje grzechy z młodości odkupili działalnością opozycyjną. Do tej pory świetnie ma się Kiszczak, Jaruzelski, prokuratorzy, którzy z zapałem wspomagali ówczesną władzę tuszując zabijajanie czy okaleczanie ludzi w aresztach. Przykład Rokity sprzed kilku miesięcy pokazał, że ważniejsza dla dla Sędziów Prawdy i Pamięci jest czapka Rokity w Perudżi niż sprawa, która posadziła go na czołówkach mediów.

A była to sprawa człowieka, który zginął w czasie spotkania z peerelowską milicją i prokuratora, który tą sprawę prowadził.

Kto steruje tymi Sędziami Prawdy i Pamięci, że obrzucają błotem Baumana, Wałęsę, Kuronia, Rokitę i innych, nie dając im najmniejszej nadziei na wybaczenie błędów? Czyż nie ci sami, którzy doprowadzili do podziałów w Solidarności w latach 80-tych, skłócających działaczy między sobą? Czyż nie sami, którzy wypuszczali w latach 80-tych fałszywki by zrzucić z siebie odpowiedzialność za wyrzucenie tysięcy Żydów z Polski w latach 60tych obarczając za to wygnanie.. samych Żydów? Czyż nie ci sami, którzy dzisiaj oczerniają Polskę i Polaków poza granicami by ugrać na tym swoją nowoczesność i obycie.

Dziwicie się ludziom, którzy wierzyli stalinowskiej partii i robili wszystko co kazała? A lepsi jesteście?

Stoicie na straży Waszych polityków jak wściekłe psy. Bronicie ewidentnych głupot i skandalicznego zachowania swoich ulubionych polityków. Macie uzasadnienie na każdą, nawet najdurniejszą wypowiedź. A gdyby dać Wam oręż wybilibyście każdego, na którego wskazałby surowy palec politycznego przywódcy.

Skąd wiecie jak dzisiejszych polityków osądzi historia? Jak Was, za Waszą dzisiejszą lojalność?

Zastanówcie się.. tylko tyle proponuję, bo w otrzeźwienie nie wierzę. Wszak wygodniej krzyczeć i pokazywać palcem niż cokolwiek naprawiać.

Profesor Bauman nie oczekuje od nikogo słowa przepraszam. Powiedział, że bierze pełną odpowiedzialność za swoje zachowania z młodości. Rozejrzyjcie się kto żąda przeprosin.. czyż nie ci sami, którzy ciągle ich oczekują by pokazać jak podli i małostkowi są Polacy? Nie ci sami, którzy zgodnie z Waszym poglądem manipulują informacją, przekłamują, sieją propagandę? 

To dlaczego reagujecie histerycznie jak pacynki na każde ich żądanie?

Dziękuję za uwagę.

Bo Jezus był gender..

Magdalena Środa napisała list do Papieża Franciszka. Magdalena Środa prosi w nim o spotkanie. Magdalena Środa chce poinformować Papieża o bezprecedensowym ataku nienawiści kościoła na Środowisko Gender, które to środowisko wręcz epatuje miłością i uczuciami w kierunku katolickich sióstr i braci.

Magdalena Środa znowu zaistniała w mediach. Po ostatnich dość nieudanych akcjach feministek pod tytułem “Gdyby nie gender to Skłodowska Curie nie dostałaby Nobla..” ta niewątpliwie na dłużej przyniesie sławę jej inicjatorce. Niewątpliwie i Papież będzie zaskoczony przenikliwością Magdaleny, która oświeciła nas, że gender zapoczątkował Jezus. Prawdopodobnie dlatego, że podał rękę innej Magdalenie.. podał, a nie jak starożytnym zwyczajem bywało -rzucił w nią ręką.

Ale, jak wszyscy też wiemy, a co regularnie uświadamiają nam panie  feministki,  Jezus stał w zdecydowanej opozycji do kościoła katolickiego. Podobnie jak jego dzisiejszy przedstawiciel - Papież Franciszek. 

Razem z polskimi feministkami uda się Papieżowi uwalić Kościół. Polski Kościół także.

Ponieważ dzień bez kościoła jest dla pewnych środowisk dniem zmarnowanym, dlatego Polskę, a pewnie niedługo i świat, obiegła dramatyczna wiadomość: oto oświecone nauczycielki w miasteczkach i wsiach są zastraszane przez czarnokieckowych za to, że uczą zachowania wg gender. I gdy słuchają kazania w czasie niedzielnej mszy, to pot je oblewa ze strachu, że ten diabeł wcielony to właśnie one. Podobno księża nie ustępują i idą dalej.. do domów przerażonych nauczycielek, stukają w drzwi i straszą wiecznym potępieniem.

A one - zaszczute psychicznie, piszą listy do gazety i łkają: co robić, ach biada nam biada..

I Magdalena Środa musi interweniować w Watykanie.

Najpierw pomyślałam, że to głupie ponieważ Papież Franciszek to nie ksiądz Lemański, który siądzie z antyklerykałką i zacznie ujadać na instytucję, którą reprezentuje. A może jeszcze powie, że: tak Magda, w Polsce jak w Irlandii - no wiesz o czym mówię. O tym biskupie co się niestosownie zachował..

Ale potem pomyślałam, że Magdalena Środa jako etyk na pewno zabierze ze sobą swoje złote myśli, którymi obdarzała nas, katolików, przez ostatnie dwa lata, a które zapamiętamy na zawsze jako wyraz miłości i pojednania. Może weźmie ze sobą także kilka tekstów i zdjęć z Facebooka, które gościły na feministycznej stronie. Może też weźmie ze sobą co smaczniejsze wypowiedzi pewnego polityka, przy którym jej środowisko stało dzielnie w chwilach, gdy wyznawał katolikom bolesną prawdę o nich samych.

Na pewno Papież pochyli się nad nimi, na pewno zamyśli, na pewno pomodli.

Także za Magdę.

 Bo pewnie tego rozpaczliwie potrzebuje.


____________

Na ciąg dalszy, całkiem wesoły, zapraszam na Salon24 -tam też przeczytacie co sądzą czytelnicy o chęci nawiązania kontaktu ateistyczno-feministycznej etyczki ze całkiem katolickim Papieżem Franciszkiem :)



.

Nie lubię Cejrowskiego..


Nie lubię Cejrowskiego. Nie lubię nic co dotyczy Cejrowskiego. Ani jego poglądów, ani sposobu ubierania się, ani jego opowieści. I nieważne czy są to opowieści z podróży czy o jego martyrologii w czasie komunizmu.

Jest dla mnie postacią nieznośnie irytującą i zbędną.

Dlatego zdziwiłam się gdy Newsweek opublikował wywiad z Cejrowskim, w którym ten bosy skandalista mógł po raz kolejny rzucić bluzgami w innych ludzi. Tylko dlatego, że w łóżku nie robią tego co Cejrowski.

Oczywiście można jego skandaliczne wypowiedzi potraktować jako czysty biznes. Żyć trzeba, a i na homofobii można zrobić niezły biznes polityczny. Przykładem tego jest Palikot i.. Lis.

Dlaczego Lis?

Okazało się, że Cejrowski powiedział to co powiedział nie Lisowi tylko w jakimś radiu a to co trafiło do Newsweeka to, tak jakby przepisanie ze słuchu. Nie wiemy czy to ustawka i panowie się dogadali, żeby nie było, że razem kroją biznes na „pedałach” czy radio dogadało się z Lisem za plecami Cejrowskiego.

W sumie nieważne ponieważ Kampania Przeciw Homofobii złożyła donosik do prokuratury o MOŻLIWOŚCI popełnienia przestępstwa przez Cejrowskiego, co oznacza tylko tyle, że krzywdy zrobić mu nie da.

A dlaczego? Przypomnijcie sobie wszystkie MOŻLIWOŚCI jakimi zasypywał prokuraturę Koalicjant PiS pod postacią mecenasa Giertycha i co z tego wyszło.

Ale jest inny aspekt całej sprawy. O wiele bardziej niesmaczny niż głupoty, które wygaduje Cejrowski.

Powiedzcie mi, czy człowiek, który szanuje gejów i gejowe i podobno nie jest homofobem wykorzystuje homofobiczne treści by zwiększyć nakład swojego pisma?

Bo to się tak gryzie ze sobą, że aż trudno uwierzyć by sami zainteresowani i wiecznie obrażani przez homofobów tego nie zauważyli.  Aż trudno uwierzyć, że mniejszości seksualne, takie podobno wyszczekane i wykształcone nie widzą jak robi się z nich wała.

A może jest tak, że to niby walczące z homofobią środowisko pilnuje by temat nie zszedł z czołówek mediów ponieważ w ich interesie jest by utrzymać homofobiczną histerię? W końcu najwięcej dramatycznych historii słyszymy od homoseksualnych posłów czy polityków kochających homoseksualistów.. ale oni są „ustawieni” w życiu i nie ma dla nich znaczenia jakie skutki nakręcania histerii będą ponosić zwykli geje w zwykłych miastach, miasteczkach czy wsiach.

Może o to chodzi?

Przecież tyle będzie można ofiarom homofobii obiecać..

Cejrowski jaki jest każdy wie. Ale, że Lis propaguje jego homofobię, niby oburzając się i niby w imię walki o równość i szacunek dla mniejszości seksualnych -trochę zaczyna capić nieuczciwością.

Ktoś z Was domyśla się czym gwiazda mediów od kwestii „Co z tą Polską” kieruje się, wyszukując podstępnie teksty homofobów, by rzucić je na okładkę swojego tygodnika?








.

Przemilczane grzechy naszych rodziców..

Jest kilka rzeczy pewnych w naszych mediach, które poruszą opinię publiczną. To Katastrofa Smoleńska, pedofilia i aborcja. Regularnie któryś z tych tematów wraca na czołówki gazet. W zasadzie można rzec -na przemian.

Kilka tygodni temu abp Michalik napomknął o przyczynach pedofilii. Wskazał,  że całe zło ma źródło w rodzinie i propagandzie mającej przekonać dzieciaki, że seks to bułka z masłem i na jego niepożądane skutki najlepsza jest tabletka albo skrobaczka.

Jakaś niewiasta z dzieckiem tak poczuła się urażona słowami arcybiskupa, że pognała do sądu po zwrot czci i godności, a za nią murem stanęły szalone baby spod znaku feminizmu, które zadeklarowały poparcie dla niewiasty i zbierają podpisy po coś. Nie wiadomo po co.

Temat pedofilii, oprócz tego, że wszyscy nie mamy wątpliwości, iż haniebne jest wykorzystywanie seksualnie dzieci, ma jednak swoje drugie dno. To dno jest jak gleba, która daje początek temu, co na niej wyrośnie w przyszłości. O tym dnie próbują mówić ci, na których wylewa się pomyje z powodu przypadków pedofilii w ich środowisku. Jest to jedyna grupa, która tłumaczy się z własnych grzechów i jedyna, która musi się tłumaczyć ponieważ ani lekarze, ani nauczyciele ani prokuratorzy koloratek nie noszą.

Więc coraz bardziej odważnie, temat przyczyn pedofilii poruszają księża z nieznanych miast, na mało znanych portalach, a mimo to i tak węszący pedofilię dziennikarze wywęszą takiego nawet na końcu świata i nawet miesiąc później. A już tym bardziej gdy ksiądz się nie kaja, a nawet wręcz przeciwnie..

Ale po co ma się kajać skoro Episkopat Polski nabrał nawyku kajania się przed mediami?

Więc ksiądz ten, z miasta mało znanego, rozwinął to, za co kajał się abp Michalik i dołożył swoje by pokajać się mógł Episkopat. W obronie zbulwersowanych słowami księdza czytelników stanął nawet red. Terlikowski i Fronda, co nazwać można, nie dość, że cudownym przymierzem lewactwa z prawactwem, to jeszcze (i niestety) udowadnia, że o ile te dwa skrzydła nadają się do wzajemnego mordobicia, to już raczej nie do rządzenia. 

Ponieważ zakrzykują "niewygodne fakty"..

Więc rozwinę to, co zasugerował ksiądz Bochyński (bo o nim mowa) a czego nie rozwinęłam ostatnim razem, co wymaga wyjaśnienia a czego nie podjął żaden oświecony ekspert, których mamy przecież pod dostatkiem i na co dzień.

Ksiądz Bochyński sprawę postawił dość jasno. Jeżeli mówimy o małych dzieciach, które padają ofiarą zwyrodnialców- to wina jest ewidentnie po stronie rodziców. Za to, że nie reagują na zmianę zachowania dziecka, za to, że czasami przyzwalają na to, że współmałżonek rozładowuje napięcie seksualne na swoim potomstwie. Przesłanie słów księdza jest jasne: Dzieci są pod opieką rodziców i od nich powinny otrzymać pomoc.

 A co słyszymy w mediach? Że któreś było wykorzystywane przez kilka lat i nikt o tym nie wiedział..

Jak myślicie dlaczego?

Kilka lat temu bardzo głośna była Sprawa Josefa Fritzla. Nie muszę przypominać szczegółów, ale pewnie niewielu z Was wie, że przy tej okazji jedna z psychiatrów sądowych -Heidi Kastner napisała książkę opisującą jej doświadczenie zawodowe z austriackimi rodzinami i o tym jak lekko toleruje się pedofilię we współczesnych domach. Książka wywołała podobną biegunkę jak i u nas jakiekolwiek zasugerowanie, że są inne przyczyny pedofilii niż koloratka.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego ofiary pedofilii zaczynają mówić po 20-30 latach o swoim koszmarze? Oczywiście pomijając starą śpiewkę, że bały się zakapować księdza?

Odpowiedź jest prosta: wykorzystywanie seksualne w domach nie było niczym sensacyjnym. Były molestowane matki, potem ich córki/synowie, przechodził zwyczaj z pokolenia na pokolenie. Dzieci nawet gdy się skarżyły, spotykały się z niechęcią rodziny. W czasach gdy chłop był na wagę złota, a rozwód stygmą na całe życie - przymykanie oczu na seksualne fantazje małżonka było koniecznością. W czasach gdy mężczyzna pracował a kobieta zajmowała się domem, decyzja o urządzeniu skandalu była przede wszystkim wydaniem wyroku na ofiary a nie na oprawcę.

Takie były czasy. Oczywiście nie było to nagminne, ale miało miejsce czego dowodem są dzisiejsi dorośli już ludzie, mówiący o swoich przeżyciach z dzieciństwa. I nie ma tutaj znaczenia czy łapy wyciągnął ksiądz, ojciec czy sąsiad. We wszystkich przypadkach mamy do czynienia z milczeniem dzieci, ich samotnością i brakiem pomocy ze strony rodziców.

Ale jest jeszcze jedna rzecz, o której wspomniał ksiądz Bochyński. Już nawet nie wspomnę dzieci prostytuujących się za narkotyki, kromkę chleba czy kasę na coś fajnego. Wspomniana Dominikana jest tak klasycznym przypadkiem wykorzystywania dzieci do najczarniejszej roboty, że trudno uwierzyć w zdziwienie i szok Oświeconości.

Ksiądz wspomniał też o starszych dzieciach, o tych, które szukają bliskości mężczyzny z różnych powodów. Także świadomie. I może pomyślicie teraz, że dziesięcio- jedenastolatek nie pcha się nikomu do łóżka, to ja Wam powiem, że czasem to się zdarza. Sama byłam świadkiem gdy z sanatorium dziecięcego odesłano karnie 10-latka za to, że w nocy pakował się starszym chłopcom do łóżka i to bynajmniej nie po to, by pogadać.

To się zdarza. Podobnie jak i zdarzają się mamusie, które pędzą dzieciaka na plebanię wiedząc, że coś wisi w powietrzu, ale mając nadzieję, że gdy sprawa się rypnie, wpadnie stały grosz jako zadośćuczynienie.

Oczywiście to nie tłumaczy dorosłych ludzi, którzy wykorzystują takie sytuacje i zaspokajają kosztem dzieci własne hucie. Dziecko to rzecz święta i każdy, kto nadużyje przemocy wobec niego powinien być przeklęty. Ale nie zapominajmy też ostatnich słów księdza Bochyńskiego z wywiadu: Księży jest tylko iluś na świecie, ale mężczyzn na świecie jest ileś tysięcy razy więcej. I te ileś tysięcy zachowuje się różnie.

Ile osób jeszcze nie powiedziało o swoim nieszczęściu, tylko dlatego, że do tej pory nie pogodziły się z tym, że straciły dziewictwo z rąk rodziców albo obcych za cichą zgodą rodziców? Myślicie, że łatwo się pogodzić z taką zdradą? Myślicie, że łatwo mówić chłopakowi o wstydzie i upokorzeniu jakiego doznał gdy ojciec wykorzystywał jego strach i bezsilność?

Ale w końcu nie chodzi o to rozwiązać problem pedofilii, dotrzeć do źródeł i zacząć temu zaradzać.. chodzi o to tylko by ganiać księdza. Jak śpiewał kiedyś polski boysband: nie chodzi o to by złapać króliczka - tylko gonić go.

Nieprawdaż święta Oświeconości? 

 

Komentarze: Salon24 i Newsweek



 
.

Słowa

Słowa ranią albo zabijają. Słowa są bronią, która potrafi życie zamienić w piekło. Słowa są tym samym co ubranie, choć nie maskują tak dobrze niedoskonałości jak szata. Słowa są dźwiękiem, który raz wydany zaczyna swoje niezależne życie.

Ale zawsze wracają do tego, który je wypowiedział.

Pod różną postacią.

Od kilku dni słowa stały się powodem dziwnych wydarzeń. Albo znana postać -znana z działalności charytatywnej- przełącza się na działalność polityczną zaczynając grzebać swój dorobek. Albo inna znana postać mówi to co mówi, a potem mówi, że staje się korespondentem wojny narodowej.

W obu przypadkach mamy do czynienia z jakimiś niezrozumiałymi okolicznościami, które spowodowały ciąg zdarzeń.

Jurek Owsiak, z niewiadomych powodów już od roku prowadzi działalność polityczną: a to żre się z Terlikowskim na korytarzu, a to klnie na blogu mówiąc politykowi, żeby zostawił wszystkich w spokoju, bo on to mówi prawie w imieniu wszystkich Polaków. Potem tłumaczy, że na prywatnym blogu ma prawo do wyrażania ekspresji i nikomu nic do tego.

Wyobraźmy sobie inne znane postacie zajmujące się pomaganiem (np. Janina Ochojska i Anna Dymna), które na swoich profilach robią to co Owsiak.

Nawet nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić? 

Ja też.  

Bo to nie ten poziom, nie ta półka, nie ta kultura. Bo na pewno jedna i druga z Pań nie miałyby problemu z zejściem do poziomu Owsiaka, ale Owsiakowi, prywatnie -jak widać- trudno utrzymać wysoki poziom obu Pań..

Nie tak dawno człowiek, któremu o wiele lżej prowadzi się działalność pomocową niż wymienionym, zaskoczył nas szantażem, że przestanie pomagać bo jakiś lekarz gdzieś nawalił.

Słowa, które grzebią całkowicie wiarygodność.

Jurek Owsiak zapomniał, że rozpoczął pracę z puszką w ręce a ludzie powierzają mu pieniądze. Tej pracy nie kończy się obrażając na cały świat i nikogo z nas, w tej sytuacji, nie obchodzi, że lekarz zawalił- ponieważ Owsiak jest od zaopatrywania szpitali w sprzęt a od dyscyplinowania lekarzy jest sąd i środowisko lekarskie.

Słowo raz powiedziane zawsze wraca -pod różną postacią. Często także niszcząc aureolę świętości.
_______

Przedwczoraj podobno jakiś prawak polał czymś brunatnym znanego szołmena. Dowiedzieliśmy się o tym z bloga innego szołmena zwanego żartobliwie dziennikarzem obiektywnym. Dwa słowa miały jasno wskazać winnego ataku na Kubę Wojewódzkiego: prawa i brunatna.

Dwa słowa, które z jednej strony miały być kolejną odsłoną wyimaginowanej wojny prawicy ze wszystkim. Bo w polskich mediach prawa+ brunatna = faszyzm.

Czyż nie?

Ale mimo grozy sytuacji i jawnej prowokacji ze strony dziennikarza i celebryty i tak pojawiły się śmiechy. Bo czy człowiek polany czymś żrącym idzie do mediów z oświadczeniem kto to zrobił mimo tego, że policja prosi o pomoc w poszukiwaniach tego, który to zrobił?

Czy człowiek polany czymś brunatnym nie zostaje w szpitalu by lekarze sprawdzili dokładnie co to takiego? Czy człowiek tak doświadczony nie informuje swoich fanów jak się czuje?

Jak mówiłam na Twitterze: szacunek dla chorego nie przejawia się w informacjach co ludzie gadają o chorobie, ale w rzetelnych informacjach o stanie zdrowia chorego.

Niby nic, a jednak wiele mówi przypadek Wojewódzkiego. Są groźby: jak cię złapię to zobaczysz, robienie z siebie męczennika jakiejś wojny..

A to dzisiaj właśnie dowiedzieliśmy się, że ten atakujący to raczej nie moher ponieważ nie dość, że jakieś wypasione laczki miał, to jeszcze nie był zamaskowany tylko bezczelnie się odsłonił, że jednak nic nie gadał tylko wyciągnął coś, co raczej było gazem i dał celebrycie z odległości..

Mnie osobiście obojętny jest los Wojewódzkiego. Od czasu afery z Ukrainką na kolanach, przestał być moim ulubionym celebrytą. Bo to też była chyba ustawka: wszak Kuba dostał za aferę nowy program a jego kolega, mniej winny, wyleciał na pysk z roboty.

Taka sytuacja.

Ale zastanawiam się do czego mogły doprowadzić kolejne słowa o “atakującej prawicy”?

Przecież to bezprecedensowe podpalanie kraju przez autorytety medialne. To prowokowanie do agresji.. I okaże się, że w przyszłości, gdy NAPRAWDĘ jakaś prawa/lewa zaatakuje lewą/prawą, nikt z nas nie zwróci na to uwagi.

Aż poleje się krew.





.

Niedopowiedzenie abp Michalika

Wczoraj się działo. Zewsząd było słychać płacz, szloch, trzask rwanych szat. Olabogi, skandal i jak tak można. Polska zadrżała pod wpływem słów abp Michalika, który capnięty na korytarzu w Episkopacie zasugerował gdzie pedofilia ma swoje źródło.

Nie w kościele.

Wybuchł skandal na miarę afery Watergate a może jeszcze innej. Większej. Oświeceni z lewa załamali ręce: Przecież to wina kościoła! Jak on mógł! Ci z prawej, mniej oświeceni wgapiali się w tłita redaktora Terlikowskiego i już sami nie wiedzieli co mają robić. Płakać, szlochać, rwać szaty?

O co poszło?

Abp Michalik w swojej nieświadomości, a może nieświadomości, że media są nieświadome przyczyn wszelkich patologii, wypowiedział zdanie, które uszarpane przy końcu zabrzmiało, jak obwinianie dziecka o to, że pedofil je skrzywdził.

Gdyby wysłuchać całą wypowiedź abp Michalika sprawa byłaby jasna, ale na wszelki wypadek pojawiały się szczątki by czynić sytuację bardziej dramatyczną. Co najciekawsze, chyba pierwszy raz, żadne media nie dysponowały gadającą twarzą księdza- tylko jego głosem. Ale mimo całego zamętu, arcybiskup spotkał się później z dziennikarzami i przeprosił.

Chociaż ja nie wiem za co.

Nie od dzisiaj wiadomo, że rodzina jest tym co ma dziecku dać wszystko co najlepsze. By nabrało na tyle pewności siebie by móc rozpocząć samodzielne życie w przyszłości. Rodzice są po to by dzieciaka trzymać na kolanach, otaczać czułymi gestami, uczyć relacji społecznych, pokazywać, że problemy są po to by je rozwiązywać i pokazywać jak je rozwiązywać.

Reakcje dzieciaka są naturalne, spontaniczne i odzwierciedlają jego bieżące potrzeby. Jeżeli pcha się na kolana to znaczy, że jest niewystarczająco pewny siebie i czas otoczyć go ciepłem ramion. Jeżeli płacze to jest mu źle i nieważne z jakiego powodu. Rodzic wie co ma zrobić: ma przytulić i pocieszyć.

Tak jest w idealnych relacjach dziecko - rodzic.

Ale niestety idealnych rodzin jest mało, nieidealnych jest zdecydowanie więcej. Domy serwują piekiełko emocjonalne, obdzierają dzieci z miłości, wiary w ludzi, z poczucia bezpieczeństwa i zostawiają je z niezaspokojonymi potrzebami emocjonalnymi.

Konsekwencje takich złych domów widzimy na co dzień. Dzieciaki uciekające z domu, łaszące się do każdego, kto tylko obieca trochę miłości albo -co najgorsze- przypomina rodzica potwora, toksycznego rodzica, który trzymał dzieciaka na emocjonalnym głodzie miłości doprowadzając go do patologii emocjonalnego uzależnienia od siebie.

Potem mamy historie o młodych dziewczynach, które wpadają w łapy pierwszego lepszego drania bo przytulił.. zanim zgwałcił. Mamy historie dzieci padających ofiarami dorosłych zwyrodnialców tylko dlatego, że zwyrodnialec najpierw przytulił..

Słyszymy historie o chłopakach, którzy wyzwoleni spod tyranii ojców despotów, wpadają w łapy pierwszego lepszego innego faceta, który ofiaruje im miłość- tą, której nie dał ojciec. Słyszymy też (analogicznie) o dziewczynach, które stłamszone przez własne matki szukają instynktownie skradzionych im emocji, których nie zasmakowały tam gdzie powinny. 

Rodzą się kolejne problemy: utracone poczucie tożsamości, które, jeżeli nie przyjdzie otrzeźwienie, wikła młodych ludzi w niechciane związki i niechciane relacje z partnerami. Tylko dlatego, że w przeszłości w gnieździe rodzinnym był syf.

Bo nikt z Was nie zaprzeczy, że to co mieliśmy w domu kształtuje naszą przyszłość. I czy Wam się to podoba czy nie- źródłem wszystkich naszych problemów ze sobą, jest nasz dom rodzinny.

Abp Michalik nie powiedział nic o czym nie wie psycholog, pedagog czy każdy pracujący z dziećmi (nie dotyczy Super Niani). Ale problem z wypowiedzią arcybiskupa dotyczy tylko i wyłącznie tego, że wypowiedział je człowiek w koloratce. Bo jakże inaczej podchodzą Święci Oświeceni do tematu pedofilii gdy mówi o niej Dawkins czy jakiś polski Super Trans, nie wspominając już o Danielu Cohn-Bendit? 

Czy ktokolwiek z nas słyszał ostre słowa pod adresem tej trójki? Książki tego ostatniego Wydawnictwo Krytyki Politycznej ma nawet na swoich półkach.

A cóż oni mówią?

Jeden, że pedofilia to orientacja jak każda inna, drugi, że to ekscytujące, a trzeci nawet książki pisał o tym jak to fajnie gdy kilkulatka się rozbiera.

Nie słyszę potępienia, ani wysypu artów o tym co się dzieje w rodzinach, w których matka podsuwa dzieciaka do łóżka ojcu by nie odszedł do innej baby. Nie słyszę żadnego eksperta od “tych spraw”, który powiedziałby cokolwiek o dziewczynkach, które doświadczają represji ze strony matki ponieważ poskarżyły się, że tata przychodzi do pokoju w nocy.

I bynajmniej nie piszę teraz o rodzinach,w których na stole stoi wóda.

Czy słyszymy o tym, dlaczego tyle afer z udziałem Kościoła było w USA? Czy ktoś mówi, że w większości wykorzystywane były czarne dzieci z biednych murzyńskich rodzin? Że rodzice wysyłali do księdza “na służbę” mimo ryzyka, ponieważ to była jedyna szansa by maluch odbił się od czarnego dna rasistowskiej Ameryki?

Wiecie dlaczego o tym nie wiecie?

Bo ci eksperci goowno wiedzą. Dla nich pedofilia jest tylko narzędziem, którym można walić w Kościół. 

I to wszystko. 
_________
Kilka miesięcy temu, były minister sprawiedliwości zaproponował by typy odsiadujące wyroki za pedofilię trafiły pod kontrolę psychiatryczną. Pamiętacie co się wtedy działo, pamiętacie na pewno o prawach człowieka na które powoływało się lewactwo.

Gdyby tamten minister zaznaczył, że dotyczy to tylko księży- dzisiaj byłby i ministrem i byłby na sztandarach Walczącej Oświeconości.

Potępili go ci sami ludzie,którzy tak walczą z pedofilią.. Ci sami, którzy wycierają sobie wykorzystanymi dzieciakami swoje gęby.. ci sami, którzy za cel założyli sobie powtarzać nam przed snem, że każdy ksiądz to pedofil.



Na Salon24 dyskusja o pedofilii

Na Newsweek jatka na autorce arta :)  

Namiastka tego co działo się zanim wkroczyła moderacja portalu: TU :))




.

Aborcja

Właśnie przerobiliśmy kolejną szopkę pod tytułem kto chce większego dobra dla polskich dzieci. Oczywiście tych, które dopiero zasilą szeregi obywateli z przypisanym peselem. Szopka miała miejsce w Sejmie i przez krótki okres czasu obserwowały ją także dzieci. Dzieci popatrzyły i wyszły - co daje jasny sygnał, co dzieci myślą o posłach i poziomie sejmowej debaty.

Ale kto by się przejmował opinią dzieci..

Nie będę streszczać tego co niosły wojownicze okrzyki z mównicy sejmowej. Nie będę przypominać o ciemnogrodzie, katotalibanie i średniowiecznej inkwizycji, do której nawiązywało lewactwo, ani do argumentów prawactwa o tym, że każde dziecko ma prawo do życia a państwo powinno.. 

Przecież wszyscy wiemy co państwo powinno, ale od prawie ćwierć wieku żaden rząd (a były już wszystkie) jakoś nie zajmował się powinnościami państwa wobec obywateli.

A tym bardziej dzieci.

Wiemy też, że kompromis w sprawie aborcji osiągnięty lata temu zostaje systematycznie podważany przez lewactwo, które w czasie gdy rządziło -kompromisu nie ruszało (z obawy przed katolami), a gdy jest w opozycji ostrzy pazurki na katoli. Wiemy też, że kompromisu w sprawie aborcji nie ruszało prawactwo w czasie dwuletnich rządów, ale za to w opozycji, ostrzy sobie pazurki na Tuska (nie wiedzieć czemu), a nie na lewactwo.

Wszak na brzuchu kobiety chce zbić polityczne zyski i prawa i lewa strona. Prawa raczej z dobrych pobudek - lewa raczej z niedobrych pobudek, co udowodnił niedawno wyrok sądu w sprawie: posłanka Nowicka (za aborcją) kontra Joanna Najfeld (przeciw aborcji).

Jestem przeciwnikiem aborcji co wcale nie oznacza, że chcę zaostrzać przepisy regulujące prawnie w jakich okolicznościach można jej dokonać. Aborcja jest sytuacją nie do po zazdroszczenia dla kobiety - choć są takie, dla których jest równoznaczna z wydaleniem strawionego pokarmu.

Ale nie możemy zapominać, że to czy kobieta chce mieć dziecko czy nie, jest tylko i wyłącznie jej wyborem, a nie może być odgórnym nakazem czy zakazem. Jeżeli kobieta nie będzie chciała mieć dziecka niepełnosprawnego (bo o nim była dzisiaj mowa) to uwierzcie mi znajdzie sposób by się go pozbyć, w najlepszym wypadku urodzi i podrzuci do “okna życia”. Ale jeżeli będzie chciała mieć niepełnosprawne dziecko, to je urodzi i wychowa i da mu wszystko co najlepsze. 

Bo nie od ustawy zależy jak matka traktuje swoje dziecko. Są kobiety, które rodzą dziecko z gwałtu i kochają je nad życie, podobnie jak są kobiety, które rodzą z miłości do partnera, a potem całe życie trują dzieciaka jadem swojej nienawiści.

Obecna ustawa, ten zgniły kompromis, który tak nielubiany jest przez lewactwo i gryzie po sumieniu prawactwo, jest wolnym wyborem dla kobiety. Bo wiadomość o tym, że dziecko będzie niepełnosprawne jest szokiem, podobnie jak informacja o tym, że w wyniku gwałtu pojawiła się ciąża.

Ale jest wystarczająco dużo czasu by emocje opadły i kobieta podjęła decyzję zgodną z jej sumieniem, jej stanem psychicznym i jej świadomością, że jest albo nie jest gotowa do pełnienia obowiązków rodzicielskich tak jak należy.

O ile w przypadku gwałtu nie ma zbyt dużo dyskusji co do losu dziecka, tym bardziej gdy był to gwałt brutalny - o tyle w przypadku dziecka niepełnosprawnego jest.

Ponieważ świat zaczyna dziwnie definiować niepełnosprawność, a przykłady krajów, które bardzo lekko podchodzą do aborcji pokazują -o czym mówiła pani Kaja Godek- że wygląd dziecka zaczyna denerwować przyszłych rodziców. Nie wiem czy mówiła też o tym, że ostatnio nawet płeć dziecka staje się dla niektórych rodziców powodem do dylematów “usunąć czy nie”. 

I usuwają.

Gdy będziecie też martwić się o los kobiety i jej niepełnosprawnego dziecka, nie zapominajcie, że często takie matki spotyka dodatkowa “kara”. Partnerzy/mężowie nie zawsze wytrzymują presję nowej sytuacji i zostawiają matkę i dziecko, szukając bardziej idealnej rzeczywistości.

Nie pomyśleliście co wtedy?

Bo jak działa to państwo wiemy wszyscy. Gęba pełna frazesów, a gdy przychodzi do rządzenia to woda w ustach. 




.

Homolobby


To się porobiło. Papież w samolocie do Rzymu powiedział, że czas zaakceptować gejów w Kościele. Dotyczyły te słowa dość nieudanej próby wycięcia lobby homoseksualnego z Kościoła poprzez zakaz wstępowania gejów w stan kapłański. Takie podejście nie rozwiązało jednak problemu ponieważ nowo wstępujący w szeregi księża nie mieli nic wspólnego ze skandalami seksualnymi z odległych lat, które to były udziałem ludzi już pełniących posługi kapłańskie.

Więc nowy Papież - uzbrojony w dokumenty i zeznania potwierdzone przez najwyższych urzędników kościelnych,które dostał od Benedykta XVI -zdał sobie pewnie sprawę, że zakaz nie rozwiązał problemu, a może jeszcze bardziej go zaognił.

Papież wypowiedział słowa, które jakoś umknęły mediom, ale które chwyciły temat homo jak łyk świeżego powietrza. Od rana czytamy komentarze, że papież zaakceptował homoseksualne zachowania i pewnie przyklaśnie rozwiązaniom prawnym, o które bije się..

Kto?

Homoseksualne lobby.

A przecież wspomniane lobby jest, według Franciszka, problemem, z którym "trzeba coś zrobić".

Tam gdzie coś ociera się o “moralność” i towarzyszy temu pojęcie “zakazane” jest szerokie pole dla różnego rodzaju pijawek, które żyją z szantażu. Lobby działa dla swojego interesu i niekoniecznie musi akceptować zachowania, które przynoszą mu zysk. Ale kasa to kasa więc trzymanie na muszce jednego z drugim, daje lobbującym możliwości spokojnej egzystencji na całe życie ponieważ w sytuacji księży, samo pomyślenie o "wacku" jest grzeszne (a co dopiero machanie nim).

W Polsce komunistycznej właśnie tak szantażowano księży. Gdy któryś zdemaskował się ze swoimi skłonnościami -nie dość, że do seksu to jeszcze do seksu homo -miał zagwarantowaną esbecję na głowie, a esbecja dzięki szantażowi nie dość, że poznawała szczegóły z życia innych księży, to jeszcze dostawała premie za dobrze wykonaną pracę.

Intratna robota.

Lobby homoseksualne w Watykanie, o którym się cicho mówiło, o którym wspomniał nowy Papież ma/miało pewnie niezłe zyski z zakorzenienia się w miejscu gdzie kobiety nie zobaczysz. Tu już nie jest mowa o bzykaniu się kapłanów między sobą, ale o dzieleniu zyskami z informacji o takich praktykach. To także tuszowanie spraw pedofilskich i pilnowanie by nie ujrzały światła dziennego, co spowodowałoby, że kapłan, który dostarczał zysków mógłby pożegnać się z plebanią - a to zakłóciłoby finansową stabilność lobby.

Chyba nie myślicie, że ktoś kto wie, że ksiądz dokonuje czynów lubieżnych na innych osobach, milczy dlatego, że boi się zemsty Pana Boga. Te sprawy wychodzą na jaw zazwyczaj wtedy, gdy albo ksiądz jest już nieprzydatny, albo się stawia i grozi, że nie będzie płacił za milczenie.

Tak to działa.

I z tym należy "coś zrobić".

Nie da się zapomnieć o krzywdach wyrządzonych dzieciom przez księży. I teraz jest czas by skandale w Kościele rozliczyć, sprawców ukarać, ofiary przeprosić a potem wybaczyć sprawcom jeżeli żałują. Ale przede wszystkim należy odciąć wszystkie wentyle, które dają homoseksualnemu lobby możliwości życia kosztem gejów i tego co na każdego księdza-geja "mają”.

Deklaracja by nie odrzucać kapłanów gejów może być pierwszym krokiem do oczyszczania Watykanu z wszelkiej zgnilizny. Trudno mieć na muszce księdza-geja skoro jego orientacja nie będzie naganna w oczach zwierzchników. Ale papież powiedział też, że mówimy o akceptacji gejów unikających aktywności seksualnej. 

Bo tak naprawdę nie ma znaczenia czy ksiądz jest gejem czy heterykiem. Ważne czy potrafi panować nad swoimi chuciami. Wszak nie po to wstąpił w stan kapłański by rozładowywać swoje zwierzęce popędy, ale by medytować.

A przecież medytacji i aktywnego życia seksualnego nie da się pogodzić.






.

O blokadzie stron porno słów kilka..

Kilka miesięcy temu minister Gowin zaproponował środki ostrożnościowe wobec osób, które trafiły do więzienia za czyny pedofilskie a mają wkrótce wyjść na wolność. Kilka dni temu premier Wielkiej Brytanii poinformował o zablokowaniu stron pornograficznych w necie. 

Zapytacie co ma jedno wspólnego z drugim?

Powiem Wam, że bardzo dużo. Raz, że porno i pedofilia to rodzina. Dwa, że argumenty w obu sprawach, przynajmniej na gruncie polskim były takie same: “A co będzie gdy..”

Gdy minister Gowin wyjaśnił co mają wnieść nowe przepisy i obserwacja psychiatryczna skazanych za pedofilię pomoże ustalić czy są jeszcze zagrożeniem, wysypała się gromada lewackich karnistów, publicystów i blogerów pytająca a co będzie gdy zwykłego człowieka zamknie się w psychiatryku za poglądy polityczne?

Rozumiem obawy lewaków - to domena komuny wsadzać ludzi do ośrodków odosobnienia za krytykę władzy. Ale cała gromada lewackich ekspertów nie zastanowiła się nad dziećmi, które narażone będą znowu na niebezpieczeństwo tylko bełkotała coś o prawach człowieka.

A pedofil to zwierzę a nie człowiek.

Podobny wylew strachów nastąpił po deklaracji premiera Camerona, który zapowiedział, że nie cofnie się przed zablokowaniem stron porno w internecie na terenie swojego kraju. Trudno nie przyznać mu racji: strony porno są zagrożeniem dla bezpieczeństwa obywateli. Jeżeli ktoś nie chce w to wierzyć to jego sprawa, ale nie zmieni faktu, że napatrzy się jeden z drugim na fotki czy filmy porno i rusza na miasto szukać uciech.

Tych uciech dostarczy mu przypadkowa kobieta albo dziecko.

Minister Marek Biernacki także zapowiedział, że sprawdzi na ile brytyjskie rozwiązania sprawdzą się w polskich realiach. Zaczęła się awantura o wolność w necie i takie tam pitu pitu. Jakiś obrońca wolności wyśpiewał “Dzisiaj blokujemy pornografię, jutro terrorystów, a pojutrze Snowdena albo Pussy Riot”.

Oczywiście nie widzę nic złego w blokowaniu terrorystów ani wściekłych i śmiesznych bab z Pussy Riot, a strony gdzie poczytam rewelacje Snowdena niech ta mądrala mi pokaże.

Zapowiedź Marka Biernackiego i reakcja na nią powinna już wzbudzić czujność. Poseł Biedroń wykrzyczał dzisiaj na Twitterze “Kiedy szariat?”. Tak jakby jedno z drugim miało coś wspólnego.

Ale to oznacza, że blokada stron porno podcięłaby podstawy istnienia sfery w wirtualnej przestrzeni, o której wielkości być może jeszcze nasze służby nie wiedzą.








.